Jak ja to nawinąłem w Aperolu?
Fabson to jest bon vivant, taak?
Hahahaha
Dwa pokoje, tam przy Złotej, balkon na Złote Tarasy
Ona ciągle pali koper, on bez przerwy wali pasy
Chcą dziś wydać troche kasy, bo się uśmiechnął los do nich
Dziś był gambling, Tor Służewiec, stawiane wyścigi koni
Mają bankroll, w głowie jedno, iPhone, aplikacja Bolta
Opuszczają szybko piętro, dziś zabawa będzie w So Hard
Będzie grubo, będzie fancy
Before u jej bestie
Czują się panami życia, w kielni 7 siedem średnich pensji
Dojeżdżają na to mieszkanie, ahh, zapach dymu, perfum
Na dwa szybkie rzuty oka jest ich w środku, ze 30stu
Jakieś dupy spod Krakowa, się ze szklanki raczą winkiem
Piją Martini Prosecco, trzy owieczki i maryjkę
Jest tu też ekipa z Gdańska albo z Gdyni, cieżko stwierdzić
Biały Air Force jest i Tech Fleece, bedą wiercić, tańczyć sturdy (grr, grr, pow)
Jeszcze trzech typów z Bydgoszczy, jeden skręca i rapuje
Skurwysyn całkiem jest dobry, wrzuca muzę przez Emunet
Reszta ekipy z Warszawy, kilka influ, dwa gangusy
Cały masz przekrój społeczny, ściany mokre tak, jak pussy
Jest harmider jak skurwysyn, paru z gości zgasło światło, ale jebać tych lamusów, shot-shot, kreska i na miasto
Wpadają na klub, wooop, 0 ograniczeń
Wszyscy ujebani różem, wszyscy korzystają w weekend
Ciągłe pielgrzymki bar-kibel, DJ puszcza trap z Atlanty
Są Migosi, Gunna, Future i Young Thug, bo wyszedł z paczki
Impreza już się dopala, także after - gdzie? Przy Złotej
Nakurwiają krążki, a to nie jebany hokej
Towarzystwo się rozbiera, chce bodźcować więcej zmysłów
Miks hormonów i używek, wymieszany tak jak w tyglu
Wszyscy równy trans, tak się bawią, młodzi, zdolni
Jak by komuś spojrzeć w oczy, jak by spojrzeć w oczy zombie
Wszyscy na innej planecie czy orbicie, nie mam słowa
Wielkie miasto, szybkie życie, potem depresja i Prozak
Ale, ta gra warta świeczki, ta noc zapadnie im w pamięć
Bedą wspominać na starość, jaki odjebali balet
Nie ważne koszty czy zdrowie, ten co wygrał został z niczym
Jedną nocą był, jak Kingpin, i to gdzie? Kurwa w stolicy
Strat tu przecież nikt nie liczy, rozsądek został za drzwiami
Chociaż przyjdzie się rozliczyć, głownie ze swymi myślami
I nie pytaj skąd ja wiem to, czy jak na to kurwa wpadłem
Złożyłem śluby milczenia i podpisałem pakt z diabłem
Fabs